• Wpisów:10
  • Średnio co: 172 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 13:36
  • Licznik odwiedzin:3 744 / 1894 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Zamachnęłam się i uderzyłam z całej siły. Trafiłam. Żywy trup upadł, a ja z satysfakcją spojrzałam na niego po czym plunęłam mu prosto w twarz, a raczej w to co po niej zostało.
- Ha! 154.. - powiedziałam do siebie i wyjęłam z kieszeni spodni mały notesik, w którym zapisałam: "Worudmund niedaleko Berlina - spojrzałam na zegarek - 04:58 w nocy, 154". Schowałam notes zpowrotem do kieszeni, oparłam nogę o ciało trupa i wyciągnęłam z jego głowy mały toporek. Ruszyłam wolnym krokiem na południe wyciągając z paska spodni mały pistolecik. Zaczęłam nucic swoją ulubioną piosenkę, lecz przyznam, że połowy tekstu już nie pamiętałam. Przekręcając boń w palcach uważnie się rozglądałam.
Szłam może z godzinę, kiedy doszłam wreszcie do miasta. Broń w pogotowiu. Rozglądam się uważnie. Nikogo, a raczej niczego jeszcze nie widac. Idę więc przed siebie. Nagle słysze za sobą jakiś szelest, oglądam się i nic. Odwracam głowę i widzę jakiś cień. Chowam się za czymś mojego wzrostu, najprawdopodobniej za śmietnikiem. Wyjżałam i zobaczyłam TO COŚ. Wlokło się. Oparłam się o śmietnik i wzięłam głęboki wdech, póżniej jeden strzał i zoombiak leży. Chwila uwagi i cieszy, nikt więcej nie wychodzi. Wielka ulga, wychodzę i idę dalej. Naładowałam broń. Spożywczak! Weszłam do środka i uważnie się rozejrzałam, niczego nie ma chyba. Zaczęłam szperac po półkach i szukac czegoś co jeszcze nadawało się do jedzenia. No tak, prawie niczego nie było. Jakaś bułka, już prawie spleśniała i jeden batonik. Będzie uczta, od kilku dni nic nie jadłam. Ugryzłam bułkę czując, że zaspokajam głód. Mój brzuch zaczął się radowac. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Gdy zjadłam, batonika i dwie butelki wody spakowałam do plecaka i ruszyłam w stronę wyjscia. Gdy byłam już blisko poczułam ból i upadłam. Zobaczyłam na sobie leżącego żywego trupa. Chciał mnie ugryzc. Zaczęłam go kopac i robic wszystko by do tego nie dopuscic. Wypadła mi bron, leżała troszkę daleko od nas, nie dosięgam jej. Jednym kopnięciem odepchnęłam go i podczołgałam się do broni, wzięłam ją do ręki i w momencie, gdy zoombie rzuciło się na mnie, strzeliłam. Chyba trafiłam, nie wiem. Poczułam tylko silny pól głowy i straciłam świadomosc. Zobaczyłam ciemnosc. Myślałam, ze to już koniec, chciałam umrzec. Ku mojemu zdziwieniu był to dopiero początek...

__________________________________________________

I jak, podoba się, może byc? Proszę o szczere opinie. ^^. + Przepraszam że ten rozdział jest taki krótki. :c
  • awatar Mój śmiech rozbierasz .: Wciągnęło mnie na maksa, naprawdę masz talent i nie zmarnuj go. Pisz dalej, czekam na kolejny rozdział i zapraszam do mnie ;*
  • awatar ✝ ѕateenkaari ♥: Wciągnęło mnie. :)
  • awatar suicide †.: Może dodaj opis miejsca, w którym sie znajdujesz, żeby można bylo bardziej sobie wszystko wyobrazić. Ogólnie bdb, a tekst wciąga ;) ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Czesc! Mam dla was opowiadanie. Nie wiem czy ta tematyka wam się spodoba... będzie to opowiadanie o zoombie. Znaczy no.. nie o zoombie... nie będę opowiadała, może przeczytajcie prolog, o. :)

" Wszystko się skomplikowało strasznie. Myślałam, że takie coś zdarza się tylko w horrorach... a jednak. Korporacja Parasol.. przecież niby coś takiego to totalna głupota! A jednak. Okazało się że podobne badania, badania nad bardzo groźnym wirusem prowadzono naprawdę tylko że na powierzchni ziemi i to na dodatek w moim mieście! Szaleństwo, prawda? Nie wiem co mam robic, wszystko co znałam i wszyscy których kochałam... zniknęli. Wszyscy, wszystko. Nie ma już nic. Teraz muszę radzic sobie sama i walczyc, walczyc o przetrwanie. Dobrze tylko, że nie mdleje na widok ludzkiej krwi bo wtedy dopiero było by po mnie. Dwa miesiące temu nie zdawałam sobie sprawy z tego, że moje marzenie: podróż po całym świecie spełni się. Szkoda tylko, że w takich okolicznościach... "

A więc jak już wiecie, jest to opowiadanie o bardzo dzielnej dziewczynie, o imieniu Kornelia, która wiecznie uciekała będzie przed strasznymi, krwiożerczymi bestiami, które czyhac będą na każdym kroku. Kornelia będzie musiała przejsc wiele strasznych chwil, ale spokojnie nie bójcie się! W tłumie żywych trupów pozna żywych, z którymi połączy siły w walce. Odnajdzie przyjaciół i spotka miłosc. Czy szczęśliwą? Czy odnajdzie szczęście? Czy znajdzie na ziemi miejsce, w którym będzie bezpieczna? Czy w ogóle będzie, czy przetrwa? Tego dowiecie się z czasem. A więc zapraszam do czytania I części, która pojawi się jeszcze w ten weekendzik. :33
Zapraszam! ^___^


KORNELIA:
16-letnia dziewczyna, pochodząca z Falplakzu, małego miasteczka, które znajduje się 240 km od Berlina, w Niemczech. Od czasu gdy na świecie pojawili się zoombie, zaczęła uciekac. Musiała nauczyc się życ sama, i sama sobie radzic. Ma dłuższe kasztanowe włosy i zielone oczy. Kiedyś jej ulubionym zajęciem był taniec, teraz tego nie robi.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Robimy sobie na złość, wyzywamy się, kłócimy się o byle co, ale mimo to nie potrafimy bez siebie żyć.

_____

Mój nowy blog: http://destrukcyjnyspacer.pinger.pl/
  • awatar Expirion.†: He, dobre. Tak bliski, a tak daleki jest mi ten wpis... Fajna nuta *.* Wbij :)
  • awatar Escape..: no dokładniee.
  • awatar Hej, umieram.: Świetny wpis. :3 Strasznie podoba mi się zdjęcie na Twoim tle. Czy jest szansa, abyś powiedziała mi, gdzie to znalazłaś? :>
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
- Są rzeczy których nie mówi się nikomu może tylko gołym ścianom, w zimnym łóżku, pustym domu. Później nocy. Kiedy oczy na świat otwierają się bardziej. Pryzmat nijakości rozwiewa obawy. Marzenia gniją w obojętności potrzeb. A my przewracając je z boku na bok, istniejemy w słabej iluzji ich znaczeń. -

_____

Mój nowy blog: http://destrukcyjnyspacer.pinger.pl/
 

 
Nie ma jutra, jest tylko dym i zgliszcza, apokalipsa
Z dnia na dzień jest nam coraz bardziej bliska.
 

 

Łatwiej jest uwierzyć w te złe, zauważyłeś?

Kiedyś stąd ucieknę. Nie dlatego, że tutaj jest mi źle, lecz dlatego, że gdzieś indziej może mi być lepiej...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

'Powiedz jej, że ją uwielbiasz. Zawsze mów, że Ci zależy. Kiedy jest zmartwiona przytul ją mocno. Wyróżniaj ją wśród innych dziewczyn. Baw się jej włosami. Podnoś ją, gilgotając i siłując się. Mów jej dowcipy. Przynoś jej kwiatki tak po prostu. Trzymaj jej rękę.. po prostu trzymaj. Rzucaj jej kamyk w okno w nocy. Pozwól jej zasypiać w swoich ramionach. Pozwól jej się złościć na siebie. Powiedz jej, że pięknie wygląda. Kiedy jest smutna zostań przy Niej. Nawet jeśli nic nie mówi. Spójrz jej w oczy i się uśmiechnij. Całuj ją po szyi. Tańcz z nią nawet jeśli nie ma muzyki. Całuj ją podczas deszczu. A kiedy się w Niej zakochasz, powiedz jej o tym. Tylko nie złam jej serca, Ona wie co to ból.'
 

 

Niektóre wydarzenia sprawiają, że tracę wiarę w siebie. Na czole pojawia się niedobór magnezu, policzki przestają być rumiane, najlepsza piosenka wieje kiczem.Zamykam się wtedy najczęściej w łazience. Odkręcam wodę i tępo patrzę w zalatujący chlorem wir. Pralka przypomina trochę moją głowę. Moje dwa tysiące durnych pomysłów, dwa tysiące chwil smutku, dwa tysiące banalnych gestów czułości, które tak dobrze pamiętam. Siedząc i machając nogami marzę o końcu świata. O czymś, co sprawi, że tępy wir zamieni się w szczęście.